Nowy cykl, zarówno w formie pisanej jak i wideo, w którym będę Wam pokazywał sprzęty i przeglądał dyskietki, kasety i inne nośniki, które mam jeszcze pochowane w pudłach na strychu. Z jednej strony ja sobie zrobię wreszcie porządek, a przy okazji coś uruchomimy, powspominamy i może odkryjemy.
POWER PACK 9 (Commodore FORMAT) – gry z kasety | #GratyZeStrychu
TOP SECRET 9 (luty/marzec 1992) – gry, które pamiętamy #kioskzretro
Seria: Gry z TOP SECRET
Magazyn: TOP SECRET
Numer: 9Data wydania: luty/marzec 1992
Moje TOP 3 z numeru: Prince Of Persia, A-10 Tank Killer, LHX Attack Chopper, Conquest Of Camelot, Gordian Tomb
Kolejne retro wspomnienie ląduje w naszym archiwum. Fajne są te wieczory, kiedy mogę odpalić kilka starych gier, o których przeczytałem wcześniej w TOP SECRET-cie. I nie chodzi o to, żeby je wszystkie przejść czy przeanalizować dogłębnie - choć zdarzają się takie wyjątki - ale po prostu, żeby powspominać, chwilę pograć, może coś nowego odkryć. Ale tak jak napisałem, są takie gry, do których wrócę i będę chciał poznać ich historie do końca. Często mam też tak, że niektóre gry, ich światy, historie czy sam klimat są dla mnie inspiracją do zagłębienia się w dany gatunek czy zagrania w inną grę. No więc wracając do przeglądu...
Numer 9 TOP SECRET-u za nami! Powiem szczerze - mam mieszane odczucia. Spodziewałem się mocniejszych gier i większych wrażeń. Ale to nie znaczy, że zabrakło hitów, choć nie w takiej ilości jak poprzednio.
Na podium, bez dyskusji, króluje Prince of Persia - kultowy klasyk. Ten tytuł zawsze kojarzył mi się z PeCetem i historią, kiedy jeździłem z tatą do jego drugiej pracy, w której po godzinach w biurach wszystkie stanowiska komputerowe były przeważnie puste. Jeszcze wtedy nie miałem swojego Peceta, więc mogłem chwilę pograć na biurowych maszynach. Buszując po twardych dyskach, w pamięci zostały mi dwa tytuły - WOLFENSTEIN i właśnie PRINCE OF PERSIA. Może dlatego jakoś zapomniałem o wersji amigowej, którą ostatnio ogrywałem. Gra doczekała się wielu konwersji, w tym nawet wiele lat później wersji na C64, i nie wiem, czy czasem nie mam jej na jakimś cartridge'u. Ale jak coś, to mam przecież EasyFlasha, więc od biedy mogę odpalić ten tytuł w 8 bitach.
Na drugim miejscu, wyjątkowo ex aequo, typuję dwie gry: A-10 Tank Killer - symulator lotniczy na Amigę. Żałuję, że kiedyś nie doceniłem amigowych symulatorów. Dzisiaj, po latach, odkrywam te gry i widzę, ile frajdy dają te wektorowe modele i pola bitew. Kiedy opanujesz już względnie sterowanie, ustalisz na mapie, gdzie jesteś, a gdzie są Twoje cele, namierzysz je, wystrzelisz rakiety, a po pierwszym zestrzeleniu - czujesz niesamowitą satysfakcję.
I LHX Attack Chopper - symulator helikoptera, który dosłownie wieje powagą. Ale ten już jest w wersji na PC. Czułem się jak w kokpicie - wszystko się trzęsło, zegary pękały, kiedy obrywałem pociskami, ale kiedy zestrzeliłem MiGa i Hinda, poczułem prawdziwą frajdę.
Na trzecim miejscu też wyjątkowo ex aequo: Spellbound na ZX Spectrum, choć mam oryginał na kasecie na małe Atari. To taka platformowo-przygodowa gra z elementami RPG. Chodzimy rycerzem po zamku, znajdujemy różne przedmioty, rozmawiamy z napotkanymi postaciami, a nawet zapalamy pochodnię, by nie zginąć w ciemnościach. Ta gra ma coś w sobie! Samo menu interakcji robi wrażenie, bo każdy przedmiot czy postać opisana jest szeregiem statystyk.
I Conquest of the Camelot. Klimatyczna przygodówka z rysowaną grafiką. Trochę point-and-click, bo myszką wybieramy przedmioty, ale żeby cokolwiek zrobić, musimy wpisać polecenie z palca. Takie trochę dziwne to było. Ale na szczęście wystarczy podstawowy zasób słów. Niedoceniona perełka SIERRY z piękną historią, do której nie powstała kontynuacja, bo gra podobno słabo się sprzedała.
I na koniec małe wyróżnienie - Gordian Tomb. Klasyczna platformówka na Commodore, w której przemierzamy grobowiec pełen pułapek, pająków, węży i nietoperzy oraz poszukujemy przedmiotów, które pomogą nam przejść dalej. Gra wygląda tak, jakby robiło ją Psytronik w obecnych czasach. To są moje typy na najlepsze gry, które odpaliłem podczas przeglądu tego numeru.
Teraz kilka słów o grach, które zrobiły na mnie mniejsze wrażenie, choć nie ukrywam, że też są ciekawe. Na przykład taki SENTINEL WORLDS I (FUTURE MAGIC), oceniony jako bardzo dobry tytuł. W podsumowaniu napisali, że jest to połączenie RPG, arcade, business game i platformówki... No powiem Wam, że po odpaleniu nie wiedziałem, co mam zrobić. Na początku lecimy statkiem kosmicznym przez jakąś galaktykę, mamy swoją drużynę, w której każdy za coś odpowiada. Po chwili ktoś nas atakuje, ale nie możemy strzelać, no ale w sumie nic nam nie robią... Za chwilę znowu gdzieś lądujemy, jest mapa terenu planety, wybieramy miejsce, znowu widzimy jakieś pomieszczenie na statku... Trzeba byłoby poświęcić trochę czasu na poznanie i opanowanie tej gry, ale na pierwszy rzut oka przypomina mi trochę FRONTIERA.
Kolejna gra to symulator czołgu BATTLE COMMAND. Całkiem udany, choć w symulatorach wolę latać i czołgi mnie mało interesują. Na uwagę zasługuje bardzo ładna grafika - też wektorowa, ale bardziej szczegółowa.
Sprawdziłem jeszcze grę JOE BLADE II w wersji na ZX SPECTRUM i powiem Wam, że słaba to gra i chyba szkoda na nią czasu. Rozprawiamy się z pancurami, przeskakując ich, i ratujemy „grzecznych” obywateli miasta. Nawet chyba screena zapomniałem zrobić, ale proponuję zapomnieć o tej grze.
Kolejna gra z fajnym filmowym intrem to CRIME WAVE. Według mnie intro trwa trochę za długo, ale przedstawia wydarzenia z ostatnich chwil, kiedy to na balu charytatywnym została porwana córka prezydenta. Fajnie się to ogląda, bo intro jest przerywane takimi jakby filmikami w stylu animowanych GIF-ów. No i później my wkraczamy do gry i już jest gorzej, bo trochę topornie. Ale jak chwytamy za rakietnicę i łoimy z niej we wrogów, to micha się śmieje, bo po ekranie latają kawałki mięsa... I już jest trochę lepiej. Ale ogólnie moja ocena to taka „trójka z plusem”.
No i na ostatniej stronie, oceniona jako BARDZO DOBRA, jest gra, która jest dla mnie istnym koszmarem. Wszystkie gry z tej serii czy gatunku są dla mnie koszmarem. Ja wiem, że są w niej piękne animacje, że grafika stoi na najwyższym poziomie, ale co to za gra, w której coś się dzieje, leci jakaś sekwencja, a my w odpowiedniej chwili musimy wykonać jakiś ruch joystickiem. Frustracja na maksa - unikam tych gier jak ognia. No a tytuł to DRAGON'S LAIR 2.
I to by było na tyle. Kończymy tę kolejną stronę w archiwum naszych przeglądów. Dzięki za uwagę.
Dajcie znać, co Wy pamiętacie z tego numeru! Czekam na Wasze wspomnienia.
Życzę miłego weekendu i zapraszam również na nowy materiał na YT.
Wasz Bajtel.
SABOTEUR po 40 latach – nowe wydanie na ZX Spectrum (po polsku, na kasecie)
SABOTEUR!
Platforma: ZX SPECTRUM
Autor: Clive Townsend
Wydanie: NRG Studio, 2025
Są gry, które pamiętamy nie dlatego, że spędziliśmy przy nich dziesiątki godzin, ale dlatego, że zostawiły w głowie kilka mocnych obrazów.
Tak więc dziś przypominam sobie tytuł SABOTEUR i dzięki nowemu wydaniu po 40 latach mogę trochę bardziej zaznajomić się z historią i spróbować swoich sił w misji, którą ma wykonać nasz sabotażysta. A co musi zrobić? No właśnie — wkraść się do pilnie strzeżonego kompleksu, wykraść dysk z danymi, podłożyć bombę i uciec helikopterem.
Poszwędałem się po korytarzach, pomieszczeniach i tunelach, nawet przejechałem podziemnym wagonikiem pomiędzy poszczególnymi sektorami bazy. Udało mi się nawet podłożyć bombę i uciec, tylko nie znalazłem pomieszczenia, z którego można przedostać się na dach i wsiąść do helikoptera, a czasu było coraz mniej. Wreszcie eksplozja — i było po wszystkim, łącznie ze mną.
Ale już wiem, że będę próbował dalej, bo można wybrać poziom trudności, a ten najniższy wcale nie jest taki trudny. Już mniej więcej wiem, gdzie co jest, więc fajnie będzie ukończyć tytuł z dawnych lat na ZX Spectrum. Gra naprawdę wciąga i teraz napiszę Wam o najważniejszym — o tym, co wciągnie Was jeszcze bardziej.
Nowe wydanie ukazało się dzięki ekipie NRG Studio, która postarała się o polską wersję językową. Tak! Gramy na ZX Spectrum w kultowego Saboteura po polsku. Do tego mamy piękną kasetę z wkładką, instrukcją, wprowadzeniem oraz notką od samego autora.
Clive Townsend poprawił nowe wydanie i trochę zoptymalizował sam kod. W sumie nie wiem, co dokładnie zostało zmienione, bo już dawno nie odpalałem pierwszej wersji, ale oko cieszą wstawki graficzne z logiem ekipy Nocnego Retro Grania czy informacja o wersji gry na Nintendo Switch i PS4 zaraz po wczytaniu. To robi naprawdę fajne wrażenie — no i ten polski język.
Zresztą zobaczcie sami na screenach, jak to wygląda.
Naprawdę świetna robota i gra w nowej odsłonie, wydana jak za dawnych lat — na kasecie.
Polecam zapoznać się z tym tytułem, bo to przebój z lat 80., a wersja na ZX Spectrum była tą najpopularniejszą i najwyżej ocenianą.
Komek K&A Plus — bardzo dziękuję za taki fajny prezent.
Będę próbował swoich sił i na pewno podzielę się tutaj szerzej wrażeniami z wykonania — bądź nie — tej wyjątkowo trudnej misji.
Pozdrawiam Was serdecznie i dajcie znać, czy graliście, czy pamiętacie i jakie macie wspomnienia z tą grą z dawnych lat.
TOP SECRET 8 (grudzień/styczeń 1992) – gry, które pamiętamy #kioskzretro
Seria: Gry z TOP SECRET
Magazyn: TOP SECRET
Numer: 8Data wydania: grudzień/styczeń 1992
Moje TOP 3 z numeru: Centurion, Secret Of Monkey Island, Powermonger
Kolejny przystanek w naszym kiosku retro — tym razem TOP SECRET nr 8 z przełomu 1991/1992 roku.
Lata lecą nieubłaganie, a my jak zwykle pod prąd. I tym razem wehikuł czasu przeniesie nas jeszcze dalej w przeszłość, bo do początku 1992 roku, kiedy to ukazał się 8. już numer magazynu TOP SECRET. Nadal jest to dwumiesięcznik i na okładce widnieją miesiące styczeń i luty, więc przełom lat 91/92.
No i cóż fajnego w środku. No powiem Wam, że będzie się działo i chyba jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby odpalić większość opisywanych tu gier. Ale od początku. Naczelny Przasnyski („Martinez”) pisze o małych opóźnieniach, tłumaczy się z małej ilości opisywanych gier na Atari i deklaruje poprawę od kolejnego numeru. I również od następnego numeru TOP SECRET będzie miał nową szatę graficzną, lepszy papier i mniejszy, poręczniejszy format. No bo rzeczywiście jest większy od standardowego A4 i przez to trochę mniej poręczny. Tak więc zmiany, zmiany…
Z ciekawych artykułów jest wywiad z panią Patricia Hughes, szefową działu sprzedaży kultowej Electronic Arts na rynek niemiecki. Opowiada, jak firma będzie próbowała walczyć z piratami — jeśli organy ścigania nie dają rady, to powołana zostanie specjalna służba detektywistyczna… Hahaha, trochę chyba panią poniosło. Z ciekawszych rzeczy opowiada o polskich lokalizacjach gier, które są w planach, o obniżeniu o prawie 80% cen gier w stosunku do rynku zachodniego, o tym, że wbrew temu, co mówią ludzie, EA nadal tworzy gry na C64. O tym, że część Atarowców przesiada się na ST, Amigę czy Peceta i że sytuacja dotycząca zastosowań tych maszyn się skrystalizowała. Amiga jest królową gier domowych, Atari ST kupuje się głównie do muzy i poligrafii, a PeCet — staje się równorzędnym partnerem do gier. No nie da się ukryć, że to naturalna kolej rzeczy. Artykuł jest częścią relacji z targów Computer Games Show, które odbyły się w warszawskim klubie „Stodoła” w październiku 1991 roku. I rzućcie proszę okiem na fotki, jak to wtedy wyglądało, dosyć biednie, ale klimatycznie.
Podsumowując targi:
- Widać, że coś drgnęło
- Niektóre zachodnie firmy chcą z nami rozmawiać
- 90% oprogramowania jest już tworzona na 16-bitowce
- Z 8-bitowców mówi się jedynie o C64
Jak już zacząłem od fajnych artykułów i ciekawych rubryk, to największą ciekawostką tego numeru jest rubryka SOS, w której to użytkownicy różnych komputerów wymieniają się kontaktami i szukają kolegów i koleżanek o podobnych zainteresowaniach. Spójrzcie na screen z tej rubryki, są tam podane pełne adresy zamieszkania — dzisiaj przy całej ochronie danych osobowych — coś nie do pomyślenia. Ciekawe czy któryś z tych kolegów nadal mieszka pod wskazanym adresem... Fajnie się na to patrzy. Ale jeszcze fajniejsza jest zabawa w rozszyfrowywanie tych skrótów, np. Andrzej, lat 13… „D3.5, 70, SPORT, ARC, SO, OCZ”. Rozumiem, że ma Amigę, bo rubryka Amigowa, szuka na dyskietkach 3,5’’ gier sportowych i arcade… „70” — to cena? „SO”, „OCZ” — nie wiem, co oznaczają. Ale ogólnie takie dawne papierowe forum. Tak kiedyś było, tak się szukało informacji, jak np. w kolejnym artykule „Z teczki tajniaka”, gdzie kolega Waldemar pyta, czy gry na Atari ST mają lepszą grafikę niż te na Amigę, albo „co powiedzieć hippisom w grze Police Quest”…
No więc teraz, przechodząc do gier, nie będę może opisywał wszystkich, bo jak zawsze zapraszam Was na materiał na YT, w którym przeglądam magazyn strona po stronie i większość z nich albo niektóre odpalam na krótką lub mniej krótką chwilę. Ale powiem o tych najważniejszych, tych z podium i zaraz poza nim.
Miejsce DRUGIE — bezapelacyjnie SECRET OF MONKEY ISLAND — genialna przygodówka od Rona Gilberta i ekipy LUCASFILM. To jest kwintesencja prawdziwej przygodówki typu point & click z dawnych lat. Piękna grafika, rysowane lokacje, piękna ścieżka dźwiękowa i świetna historia podszyta rewelacyjnym humorem — w to trzeba zagrać. Jakaś magia bije od tej gry. Wcielamy się w znaną przynajmniej ze słyszenia każdemu graczowi postać Guybrusha Treepwooda, ambitnego młodzieńca, który przybywa na Karaibską wyspę Mêlée Island i chce zostać prawdziwym piratem. Jako ciekawostkę dodam, że lokacje w grze są inspirowane prawdziwymi miejscami i gdzieś tam na grupie fanów gry można natrafić na zdjęcia robione w miejscu znanym z gry. Gra jest na mojej kupce wstydu i koniecznie muszę ukończyć tą przygodę. Powiem Wam, że pograłem chwilę, zagadałem w tawernie z jednym, z drugim piratem, później wlazłem do kuchni, kiedy nie było kucharza, wrzuciłem jakieś mięcho do gara… Wyszedłem przez drzwi na molo i wpatrywałem się w gwiaździste niebo odbijające się w oceanie… Coś pięknego.
Poza podium muszę krótko wspomnieć o kilku fajnych grach, zasługujących na wyróżnienie. Są to:
MYTH — bardzo fajna platformówka z fabułą przenoszącą nas w krainy od piekieł, przez starożytną Grecję, Skandynawię czy Egipt. Pięknie animowane postacie, świetnie wyglądające tła, masa cieszących oko efektów, zaskakujący bossowie na pół ekranu, kilka broni do wyboru i uwaga! Mieczem możemy kościotrupom obcinać łby, niczym w Barbarianie.
GODS — kolejna, bardzo fajna platformówka, z oprawą rodem z mitów greckich. Mamy poziomy naszpikowane pułapkami, zapadniami i odrażającymi istotami. Typowa amigowa solidna platformówka.
No i 2 tytuły na ZX SPECTRUM:
COMBAT LYNX — symulator śmigłowca, zobaczcie sami jak Speccy daje radę i jak pięknie generowany jest trójwymiarowy teren.
REBEL — uwaga, spróbuję jak w „WALDIKO” — opis gry: "mały czołg ustawia lustra".
Jest też jeden gniot, który mnie wkurzył niemiłosiernie, ale po szczegóły zapraszam do filmu…
Miłego weekendu Wam życzę.
Wasz Bajtel 💾















.png)





































